Prestiż magazyn Metropolii

Gęstość zaludnienia i spadające kapelusze

Odrażający pijak przy bliższym poznaniu potrafi okazać się niezwykle miłym i uczynnym człowiekiem trapionym czasowo przez nałóg, a sąsiadka z kwaśną miną to całkiem miła starsza pani Jadzia, nieoceniona przy dokarmianiu naszej ukochanej papużki podczas urlopu.

Gridlove

Śląsk jest w kraju absolutnym i niedościgłym liderem w kategorii „gęstość zaludnienia”. Żyjemy w ponad trzykrotnie większym zagęszczeniu niż średnio żyją ludzie w Polsce. Z tego powodu nie lada problemem jest znalezienie sobie u nas w wolny i pogodny dzień ustronnego i bezludnego miejsca, pozwalającego na snucie leniwych rozważań nad sensem życia, związków monogamicznych czy też obranej drogi zawodowej. Gęstość zaludnienia przyzwyczaiła nas do ponadstandardowo wzmożonego ruchu samochodowego. Czujemy się trochę dziwnie na opustoszałych drogach lokalnych rzadko zaludnionych terenów Polski. Gęstość zaludnienia sprawiła, że od zarania gospodarki wolnorynkowej staliśmy się łakomym kąskiem dla wszelkich właścicieli współczesnych supersamów. Choć być może nie jesteśmy najlepszymi konsumentami luksusowych futer czy też pasztetów strasburskich, to w kategorii „podstawowy koszyk” możemy w Polsce nie mieć sobie równych.

Istnieje też inny aspekt gęstości zaludnienia. Jesteśmy tu u nas nawykli do życia w otoczeniu licznych sąsiadów i sąsiadek. Fakt ten uczy nas, jak mocno potrafimy się różnić trybem życia, godzinami aktywności, organizacją życia rodzinnego, czy też zamiłowaniem do zwierząt domowych. Jeden lubi sport, inny seriale, a jeszcze inny lubi sobie golnąć. W budynkach wielomieszkaniowych wiadomo nawet, kiedy sąsiad napełnia wannę lub kiedy spuszcza wodę w toalecie. W niektórych kamienicach słychać bicie zegara lub bicie się współmałżonków. Doświadczenie uczy, że w gąszczu tych różnych postaci i postaw życiowych warto zabiegać o dobrosąsiedzkie stosunki. Odrażający pijak przy bliższym poznaniu potrafi okazać się niezwykle miłym i uczynnym człowiekiem trapionym czasowo przez nałóg, a sąsiadka z kwaśną miną to całkiem miła starsza pani Jadzia, nieoceniona przy dokarmianiu naszej ukochanej papużki podczas urlopu. Do wytworzenia dobrosąsiedzkich stosunków wiele nie potrzeba. Wystarczy uśmiech, grzeczne „dzień dobry”, a czasem niezobowiązująca wymiana zdań. Przysłowiowy kapelusz nikomu tu z głowy spaść nie powinien.

Ale oprócz bezpośredniego sąsiedztwa mamy też różne inne rodzaje sąsiedztwa. Na Śląsku doświadczamy rzadkiego sąsiadowania ze sobą miast. Nasze miasta do siebie ściśle przylegają, a czasem niemal się przenikają. Wydaje się, że i na tym poziomie warto zadbać o dobrosąsiedzkie stosunki. Różnice między miastami mamy już chyba rozpoznane na wszelkie możliwe sposoby. Część z nich opisali naukowcy, a inna część została opisana sprayem na elewacjach i wiaduktach. Drobne gesty i inicjatywy służące dobrosąsiedzkim, międzymiejskim stosunkom, mogą okazać się niemniej korzystne od walorów dobrosąsiedztwa bezpośredniego. To, z czym się jedno miasto pojedynczo nie upora, wespół z innymi miastami może okazać się igraszką. Dbałość o międzymiejskie dobrosąsiedztwo ma tę zaletę, że nie wymaga specjalnych nakładów. Można ją realizować indywidualnie oraz grupowo. Potem wystarczy przycupnąć i poczekać na liczne korzyści.

Być może i na tym poziomie dbałości o dobrosąsiedztwo kapelusze z głów nam nie spadną?

Wojtek Nurek

Gliwiczanin – mąż, ojciec, dziadzio i kolega. Miłośnik Gliwic, filmu, malarstwa, fotografii, książki, sensu i logiki. Piszący i niepalący rzeczoznawca majątkowy. W firmie realexperts.pl pracuje nad systemami ułatwiającymi Polakom dostęp do wiarygodnych wartości nieruchomości. Saper, operator koparki, starszy szeregowy. Przeniesiony do rezerwy.

1 komentarz

PROMOCJA

Promocja