Prestiż magazyn Metropolii

Królowe królowej literatury

Królowa literatury? Ja bardziej czuję się jak ich służka. Jestem w stałym kontakcie z każdą z królowych, o których piszę. Wiem, kiedy są zadowolone, kiedy nie bardzo i robię wszystko, żeby sprostać ich oczekiwaniom. 

Gridlove

Kleopatra, Nefretete, Hatszepsut, Królowa Saby, a od listopada – Maria Magdalena. Tak różne od siebie kobiety łączą karty dwóch cykli powieści, a poza nimi – siła i władza, którą miały nad światem i nad mężczyznami. Podróżując w głąb historii opowiedzianej w wydanej kilka tygodni temu Królowej Saby zastanawiam się, jak to się stało, że na ponad 2000 lat oddałyśmy możliwość stanowienia o naszym losie w ręce mężczyzn? Jak to możliwe, że z mądrych władczyń stałyśmy się tą częścią społeczeństwa, która pozbawiona została nawet praw wyborczych? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań szukam w rozmowie z autorką wymienionych powieści, Ewą Kassalą.

Dlaczego sięgnęła Pani aż do starożytności?

Już na ostatnim roku studiów coś mi mówiło, że warto. Napisałam wtedy pierwszą, krótszą „Kleopatrę”, którą zrecenzował wybitny historyk, profesor Aleksander Krawczuk. Ukazała się drukiem – była to malutka książeczka. Po ponad 20 latach wróciłam do tamtego tematu, ponieważ jedno ze znanych warszawskich wydawnictw – po lekturze „Portretu kobiety wieku zatracenia” (książka ukazała się pod prawdziwym nazwiskiem autorki, które brzmi Dorota Stasikowska-Woźniak – red.) stwierdziło, że chciałoby wydać „Kleopatrę”, a także kolejne książki dotyczące starożytności. Lubię zatem myśleć, że to nie przypadek. Że Kleopatra i inne królowe egipskie już dawniej dawały mi znać, że chcą mi coś powiedzieć. Wcześniej jednak tego głosu nie wychwyciłam w taki sposób, w jaki powinnam. Nie byłam jeszcze gotowa. Żeby zrozumieć królowe i żeby właściwie podejść do tego, co mają nam do powiedzenia, najwidoczniej trzeba trochę pożyć i zebrać bagaż własnych doświadczeń.

Po „Kleopatrze” historia – jak to ma w zwyczaju – potoczyła się dalej. Najpierw wyszła trylogia egipska („Żądze Kleopatry”, „Boska Nefretete”, „Hatszepsut” – red.) w wydawnictwie Sonia Draga, później zadzwoniła wydawczyni amerykańska z propozycją przetłumaczenia tych książek na angielski i hiszpański. Tak powstała ta jedyna na świecie trylogia o królowych starożytnego Egiptu. Kiedy ją napisałam, Amerykanka Maria Cowen zaproponowała mi napisanie książek o silnych kobietach z Biblii. Nie ukrywam, że i o tym temacie myślałam już wcześniej, ale rozważałam też sięgnięcie po królowe i inne znane kobiety słowiańskie. 

Proszę wrócić do tego pomysłu. Bardzo mi brakuje dobrej literatury o tematyce słowiańskiej.

Mnie też. I dlatego być może zajmę się historią słowiańskich kobiet, gdy skończę tematykę biblijną. Szczególnie fascynuje mnie Dobrosława… Ale to pieśń przyszłości. Kiedy przemyślałam propozycję Marii Cowen, zaczęłam szukać, jakie kobiety byłyby najbardziej właściwe i czekać na znaki. Pierwsza pojawiła się królowa Saby.

To królowa, o wizjach której szeptała moja mama, a wcześniej babcie…

Podobnie jak pani, i ja słyszałam od rodziców i od babci o „królowej Sabie”. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że Saba to państwo, a nie jej imię. Moja bardzo wspaniała i troskliwa wydawczyni amerykańska przysłała mi trochę linków i informacji o niej, i ta królowa rzeczywiście mnie zafascynowała. A kiedy sięgnęłam jeszcze do średniowiecznych legend, okazało się, że jest to taka osoba, która może w naszych czasach przełomu bardzo mocno do mnie przemówić, a co za tym idzie, również do moich czytelników i czytelniczek .


Przeczytaj cały wywiad: https://issuu.com/prestizmetropolia/docs/druk_prestiz_magazyn_03_2019_issu/90

Adriana Urgacz-Kuźniak

Dziennikarka od lat wielu, czująca szczególną bliskość z tematami kulturalnymi, społecznymi i miastotwórczymi. Jej mottem życiowym są słowa mistrza Sapkowskiego, zgodnie z którymi lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich. Gdy pracuje, nuci pod nosem Teksańskiego zespołu Hey, twierdząc, że to utwór o niej, choć muchy by nie skrzywdziła. Nie, aniołem nie jest, ale złe moce interesują ją tylko w horrorach Stephena Kinga.

PROMOCJA

Promocja