Prestiż / magazyn Metropolii

Zawsze chciałem zrobić coś więcej

Miuosh: niektórzy mówią, że Śląsk powinien być ze mnie dumny, że jestem twarzą regionu. W rzeczywistości to ja mam fart, że się tutaj urodziłem.

Miuosh w szczerej ROZMOWIE z Arkadiuszem Gruszczyńskim rysuje obraz Śląska widzianego z perspektywy trzydziestokilkulatków, Śląska – „piątej strony świata”, Śląska – stanu umysłu. Miejsca definiowanego przez zmiany, ciągły rozwój, doświadczenia pokoleniowe, gdzie nowe ze starym tworzą chropowatą układankę. Rozmowę uzupełnia FELIETONAMI, w których dzieli się spostrzeżeniami o Polsce, muzyce i show-biznesie.

Jak doszło do powstania książki?

Nigdy nie myślałem o tym, żeby pisać coś poza tekstami piosenek. Ale pewnego dnia skontaktował się ze mną Oskar Błachut z Wydawnictwa Znak. Powiedział mi, że wśród osób robiących podobną do mojej muzykę jest paru gości, którzy mogliby wziąć na siebie ciężar napisania czegoś w formie książkowej. Stwierdził, że ja jestem jednym z takich gości. Zajęło mi trochę przegadanie tego z samym sobą. W końcu się zgodziłem. To było dość dawno. Nigdy nie nagrywałem płyty tak długo, jak pisałem tę książkę – zajęło mi to trzy lata. Długo myśleliśmy nad formą. W końcu wykombinowaliśmy coś, co moim zdaniem jest bardzo ciekawym i nieczęsto spotykanym połączeniem. To nie jest autobiografia, biografia podpisana jako autobiografia, rozliczenie z przeszłością ani wywiad rzeka. W specyficzny sposób opisałem swoje pokolenie oraz miejsce, w którym się wychowałem, które mnie ukształtowało. Dostałem dużo swobody, mogłem pisać felietony na tematy mnie dotyczące, takie, które krążyły gdzieś wokół mnie. Czas poświęcony na pisanie książki zadziałał na jej korzyść. Gdybym zamknął to w ciągu dziewięciu-dwunastu miesięcy, pewnie wiele ciekawych rzeczy by się w niej nie znalazło. Szukałbym czegoś na siłę. Dzięki temu i cierpliwości wydawcy stworzyliśmy coś, co jest interesującą pozycją obok moich płyt.

Czyli nie było tak, że stwierdziłeś: mam pewną pozycję, wyprzedałem ten Stadion Śląski, to teraz pyk-pyk, książeczka napisana w miesiąc. Bo fani na to czekają, a ja chcę coś podsumować, czuję, że jestem na stabilnym gruncie, kojarzy się mnie z czymś dobrym. Nie miałeś takich ambicji?

Kiedy zgodziłem się na pisanie książki, na rynku nie było jeszcze płyty POP., nie było drugiego projektu z NOSPR-em i Smolikiem, nie myślałem o jakimkolwiek graniu koncertów na stadionie. Nie wiem nawet, czy moi słuchacze są zainteresowani czytaniem moich, brzydko mówiąc, wypocin, skoro przekazuję już treści w muzyce. Wydaje mi się jednak, że ciekawie było sprawdzić, jak idzie mi tworzenie tekstu innego niż w formie rymowanej, rytmicznej. Bardzo dużo się nauczyłem podczas pracy nad tą książką. Inaczej tworzy się tekst, nie będąc ograniczonym liczbą głosek czy sylab. A mnie zawsze ciągnęło do pisania. Mam jakieś doświadczenie dziennikarskie, zresztą skończyłem dziennikarstwo. Teraz czuję, że tworzenie literatury to tak naprawdę inny sposób pisania piosenek. Czasem bardzo uwalniający. Człowiek nie skupia się na rytmie, nie skupia się na muzyce, a po prostu na tym, co chce powiedzieć. I na tym, jak to powiedzieć bez ozdobników. Nie mogłem w przypadku książki pisać aż tak kwieciście, piosenkarsko, pseudopoetycko.

Więcej rozmowy: https://issuu.com/prestizmetropolia/docs/druk_prestiz_magazyn_04_2019_issu/38

redakcja

Poruszamy tematy biznesowe, społeczne i kulturalne. Skupiamy się na sukcesach, pasjach, inicjatywach charytatywnych, akcentujemy pozytywną stronę życia.

PROMOCJA

Gridlove

Promocja