w , ,

Staramy się ścigać ze światem

Osiągane efekty dodają nam to skrzydeł do dalszego działania.

Zespół chirurgów pod kierownictwem profesora Adama Maciejewskiego z gliwickiego Instytutu Onkologii znowu stał się obiektem zainteresowania mediów. A to za sprawą dwóch pionierskich zabiegów rozległej transplantacji narządów szyi, połączonych z przeszczepieniem zmodyfikowanego szpiku. Zoperowani pacjenci, 65-letni mężczyzna oraz 6-letni Tymek – przechodzą obecnie rehabilitację. Zabiegi przeprowadzili specjaliści z Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej oraz Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii Centrum Onkologii w Gliwicach.

Przedstawiamy poniżej fragmenty wywiadu jakiego udzielił nam prof. Adam Maciejewski / 2017 rok

Jarosław Sołtysek, Prestiż: Świat zainteresował się panem w maju 2013 roku po ratującym życie przeszczepie twarzy pacjentowi Grzegorzowi. Co sprawiło, że wybrał pan właśnie tę część ciała człowieka?
prof. Adam Maciejewski: Konsekwencja codziennej pracy. To nie jest tak, że ja sobie wymyśliłem, że będę przeszczepiał twarz po to, żeby gdzieś tam zaistnieć. Broń Boże. Codzienna, nie tylko moja, ale całego zespołu, praca to przede wszystkim rutynowe leczenie chorych na zaawansowane nowotwory ludzkiego ciała. Praca polegająca na ciągłej poprawie jakości uzyskiwanych efektów – funkcjonalnych, estetycznych, a przede wszystkim na stworzeniu chorym szansy wyleczenia chorób nowotworowych. Bo te metody rekonstrukcyjne, wbrew pozorom, służą jedynie temu, żeby można było wykonać resekcje rozległe w granicach tkanek zdrowych, usunąć ten nowotwór, zyskać szansę wyleczenia i przyczynić się do poprawy jakości życia chorego w społeczeństwie.

Rozumiem zatem, że twarz pana Grzegorza wyszła jakby przy okazji? Wie pan, to była jakaś konsekwencja pewnego działania. Allotransplantacje czyli przeszczepy narządów pobranych raczej nie mają zastosowania w codziennej praktyce lekarskiej i przypuszczam, że jeżeli będą miały, to w niewielkim stopniu w leczeniu chorób nowotworowych. Mają zastosowanie w przypadku leczenia urazów, ubytków po usuwaniu zmian łagodnych, po wadach wrodzonych i tak dalej. Tak że to, co zrobiliśmy, to jest niewielki procent, czy nawet promil tego, czym zajmujemy się na co dzień. Taki spektakularny, łapiący za serce przeszczep uwielbiają media, ale to nie jest nasza codzienność.

Panie profesorze, ile operacji przeszczepu twarzy zostało wykonanych do tej pory na świecie? Na świecie ponad trzydzieści, a w Polsce dwie.

Czy są jakieś trudniejsze do rekonstrukcji części ciała? Zaskoczę pana, przeszczep twarzy nie jest jakoś technicznie skomplikowany. Bo na co dzień wykonujemy liczne zabiegi, których stopień trudności jest znacznie wyższy.

Na czym polega ta trudność? Proszę sobie wyobrazić, że w przypadku braku twarzy uzupełnienie jej przeszczepem pobranym ze zwłok jest właściwie takim wstawieniem puzzla w brakujące miejsce i sprawieniem, żeby organizm pacjenta tego nie odrzucił. To już jest jakiś kształt trójwymiarowy kompozycji tkankowej, którego nie trzeba formować. Natomiast w przypadkach, gdzie brakuje części żuchwy, skóry nad nią, śluzówki pod nią, części języka i tak dalej, to rekonstruując te organy trzeba je uformować z ciała pacjenta po to, żeby przypominały to, co zostało usunięte i żeby tak też funkcjonowały. Tu jest ten stopień trudności, który jest znacznie wyższy niż w przypadku technicznego pobrania i zaadaptowania takiej pobranej od dawcy twarzy.

Czyli my jako ludzie jesteśmy właściwie takim magazynem części zamiennych? Przy rekonstrukcji to nie zawsze musi być dawca zewnętrzny?
W 99% nie jest potrzebny. Natomiast w przypadkach takich ubytków twarzy, w jakich my wykonywaliśmy przeszczep, to nie ma odpowiedniej powierzchni ludzkiego ciała, z której można by pobrać taką powierzchnię skórną, tak ją uformować, żeby ona odpowiadała twarzy. Dlatego przeszczep od dawcy to czasami jest jedyne wyjście.

A jaka część ciała ludzkiego jest najtrudniejsza do rekonstrukcji? Tutaj można dyskutować i deliberować, bo zależy to od rozległości ubytków. Bardzo skomplikowaną strukturą jest nos, bo składa się z bardzo wielu elementów, często niewielkich rozmiarów, niewielkiej grubości. Nos pełni istotną funkcję, znajduje się w centralnej części twarzy i ma bardzo specyficzny i różnorodny kształt. Uformowanie tego organu często wiąże się z kilkoma planowanymi etapami zabiegu operacyjnego. Żeby odtworzyć nos wewnętrzny, czyli to, czym oddychamy, stworzyć stelaż nosa, stworzyć powierzchnię nosową – to jest niezwykle skomplikowane zadanie. I te wszystkie etapy summa summarum mają dać coś, co rzeczywiście wygląda jak nos, przez który można oddychać i można zrobić zdjęcie w dowodzie osobistym. Może Pan nie uwierzyć, ale proces odtwarzania nosa to zwykle okres od półtora roku do dwóch lat. To jest kilka etapów następujących po sobie i od siebie uzależnionych. Wynik jednego wpływa na kolejny i tak dalej, i tak dalej. Aż do uzyskania na koniec ostatecznego, zadowalającego efektu.


Cały artykuł:

Co myślisz?

Napisane przez Jarosław Sołtysek

Wydawca i rzemieślnik multimedialny. Wieloletnia praca w branży reklamowej pozwoliła mi zdobyć doświadczenie i wiedzę. W dalszym ciągu jednak najważniejszy i wciąż nieodgadniony jest nasz Czytelnik.

Ładne rzeczy są trochę nudne

Jestem stąd, a nie skądinąd