w , ,

Aerobik ją denerwował, joga wydawała się zbyt nudna, poszła więc na siłownię

Ma za sobą 5 lat treningów. Przestrzega ustalonej przez fachowca diety, która znacznie ją wzmocniła

Zdjęcie: Anna Gołębiowska

Katarzyna Sołtyńska-Nawratek ma 42 lata, a za sobą ogromny bagaż życiowych doświadczeń, którymi mogłaby obdzielić połowę mieszkańców Śląska. Jest żoną, matką, architektem – projektuje wnętrza subtelne i takie z pazurem. Przez 10 lat nauczała też na kierunku Dekorator Wnętrz. Mimo takiego ogromu zajęć ma czas na wyczerpujące treningi, które przygotowują ją do zawodów w konkurencji bikini fitness. Kto by pomyślał, że ta piękna, wysportowana i pełna życia kobieta, zdaniem lekarzy, miała spędzić życie na wózku?

Zdjęcie: Anna Gołębiowska

Mówili jej: Kaśka, za słaba jesteś. Proporcje, owszem, niczego sobie, ale masy mięśniowej to ty nie masz… Chuda jesteś, kościotrup z ciebie. I już nie małolata. To ci się nie uda, odpuść, znajdź inny kierunek. Bo po co walczyć z wiatrakami?
Mąż z dezaprobatą kiwał głową. Nawet trener personalny, były mistrz Polski w kulturystyce, super facet, motywujący – odradzał, bezradnie rozkładając ręce.
Nikt nie miał ani cienia wątpliwości, że tego się nie da zrobić.

Co jednak zrobić, gdy stając przed wyborem celu treningów ma się w głowie niechęć do niemal wszystkiego? Polecano jej aerobik. Ale aerobik ją denerwował, joga wydawała się zbyt nudna. Poszła więc na siłownię.

Zdjęcie: Anna Gołębiowska

I tu zresztą też nie wszystkie formy aktywności jej odpowiadały. Do dyscypliny zwanej bikini fitness także nie zapałała miłością od pierwszego wejrzenia. Ale razu pewnego zobaczyła na siłowni energiczną dziewczynę, która przygotowywała się do zawodów. Usłyszała od niej: Kaśka, masz super warunki, zrób coś, rusz dupę.

Więc ruszyła. Ma za sobą 5 lat treningów. Przestrzega ustalonej przez fachowca diety, która znacznie ją wzmocniła. Rok temu, w styczniu, oznajmiła trenerowi, że chce jechać na zawody. Choćby miała stanąć na rzęsach. 24 lutego tego roku z triumfem uczestniczyła w debiutach kulturystycznych. Ze śmiechem mówi teraz wszystkim niedowiarkom, że dla niej “jak nie można, to trzeba…”


Więcej: https://issuu.com/prestizmetropolia/docs/00__magazyn_nr_1_2019_issu/36

Co myślisz?

Napisane przez Adriana Urgacz-Kuźniak

Dziennikarka od lat wielu, czująca szczególną bliskość z tematami kulturalnymi, społecznymi i miastotwórczymi. Jej mottem życiowym są słowa mistrza Sapkowskiego, zgodnie z którymi lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich. Gdy pracuje, nuci pod nosem Teksańskiego zespołu Hey, twierdząc, że to utwór o niej, choć muchy by nie skrzywdziła. Nie, aniołem nie jest, ale złe moce interesują ją tylko w horrorach Stephena Kinga.

Nie wyobrażam sobie życia poza Metropolią

Cierpisz na różne dolegliwości? Spraw sobie kota!