Prestiż / magazyn Metropolii

Po co córce dyrektora Neinerta sznurek?

Jestem szczęśliwy i spełniony. Mam przyjaciół i mam rodzinę. Obecną żonę poznałem 14-lat temu, gdy robiliśmy wspólnie z Teatrem Ludowym sztukę, która była nieciekawa i szybko ją zdjęliśmy

Mirosław Neinert to człowiek instytucja, wzięty konferansjer, mistrz anegdoty i dusza towarzystwa. Dyrektor, aktor i siła sprawcza prywatnego, katowickiego teatru Korez, najpopularniejszego i najwyżej ocenianego przez fachowców teatru na Śląsku. Od początku swojego istnienia Teatr Korez wystawił ponad 3500 spektakli. W prawie każdym z nich zagrał Mirosław Neinert. To także pomysłodawca i dyrektor Letniego Ogrodu Teatralnego, którego 21. edycja właśnie ma miejsce.

Mirosław Neinert, LOT 21. / widownia / Foto: Jeremi Astaszow / Astashow-Studio

Mirosław Neinert o sobie i rodzinie. Jestem szczęśliwy i spełniony. Mam przyjaciół i mam rodzinę. Obecną żonę poznałem 14-lat temu, gdy robiliśmy wspólnie z Teatrem Ludowym sztukę, która była nieciekawa i szybko ją zdjęliśmy. Pracowaliśmy razem w Krakowie. Gdy ją zobaczyłem, olśniło mnie. Pomyślałem, kurde, jaka niesamowita kobieta! W przerwie próby położyłem się na krzesłach, żeby się wyprostować. Ona stanęła nade mną i coś mówiła. Spojrzałem z dołu na nią i wtedy pojawiło się mocne wewnętrzne przekonanie, że to jest matka moich dzieci. Ona wtedy miała męża, ja miałem żonę, ale na szczęście nie miałem dzieci. Dalej potoczyło się bardzo szybko.

LOT 21. – widownia / Foto: Jeremi Astaszow / Astashow Studio

Grywamy w filmach, żona m.in. w serialu Klan, ale oboje jesteśmy ludźmi teatru. Przyszedł kiedyś facet pralkę nam naprawiać i prosi o autograf. Żona mówi: oczywiście!, a on zdziwiony odpowiada: ale nie od pani, ja chcę od pana, bo pan w tym Jesteś Bogiem grał, a mnie się to podobało bardzo. Pytam więc grzecznie: a od żony pan nie chce? A on na to: mogę wziąć dla mamy.

Moja żona to przede wszystkim świetna aktorka, bo – pomijając moją miłość do niej, jako do kobiety – ona naprawdę jest rewelacyjna w swoim zawodzie. W teatrze znakomicie gra powierzone jej role. To jest ważne, ale dla mnie jest przede wszystkim kochaną kobietą.

Żona i dyrektor Neinertowie, foto: Jeremi Astaszow / Astashow Studio

Mam trzy córki, jedną przyszywaną, odziedziczoną, którą kocham tak samo, jak moje córki biologiczne. Gdy się poznaliśmy ona miała 5 lat. Najpierw była między nami taka krótka nieufność, a potem był ten moment, gdy leżeliśmy przytuleni na kanapie. Powiedziała: Miruś, ja to bym chciała sznurek mieć. Pytam: po co ci sznurek? Odpowiada: Bym cię związała i miała tylko dla siebie.


To jest fragment wywiadu z Mirosławem Neinertem, który opublikowaliśmy w magazynie Prestiż Metropolii nr 1/2019: https://issuu.com/prestizmetropolia/docs/00__magazyn_nr_1_2019_issu/30

Adriana Urgacz-Kuźniak

Dziennikarka od lat wielu, czująca szczególną bliskość z tematami kulturalnymi, społecznymi i miastotwórczymi. Jej mottem życiowym są słowa mistrza Sapkowskiego, zgodnie z którymi lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich. Gdy pracuje, nuci pod nosem Teksańskiego zespołu Hey, twierdząc, że to utwór o niej, choć muchy by nie skrzywdziła. Nie, aniołem nie jest, ale złe moce interesują ją tylko w horrorach Stephena Kinga.

PROMOCJA

Gridlove

Promocja