w ,

Ojczyzna Śląszczyzna

Pomożecie zamienić kebaba na rolady, chińskie kubki na szolki?

Był już taki czas, gdy władze naszej ojczyzny troszczyły się o to, co tam obywatel sobie myśli i robi. Miałem wówczas okazję odczuć tę troskę na własnej skórze. Gdy byłem w pierwszej klasie podstawówki kazano nam codziennie wygłaszać coś na kształt modlitwy. Jej słów dokładnie dzisiaj nie pamiętam, ale w treści zawarta była deklaracja miłości do socjalistycznej ojczyzny, pomysłodawców socjalizmu, a także sprawujących ówcześnie pieczę nad narodem.

W ramach troski o nasze młodzieńcze wnętrza organizowano nam liczne akademie na czyjąś cześć, akcentujące rangę patriotyzmu i sojuszy międzynarodowych. Miały one stanowić dla naszych niedojrzałych duszyczek instruktaż objaśniający pojęcie prawdziwego patriotyzmu oraz wskazujący na zestaw przyjaznych nam narodów oraz narodów, od których winniśmy stronić. Na takie właśnie cele propagandowe kierowano wówczas publiczne środki. Ze szczególną troską o moją osobę miałem okazję spotkać się w przerwie studiów na Politechnice Śląskiej.

Autor w środku

Bezzwłocznie po jej nastąpieniu zaproponowano mi dwuletnią zasadniczą służbę wojskową. Propozycję tę przyjąłem, gdy tylko uprzytomniono mi, że nie mam możliwości jej odrzucić. Z wojska pozostały mi liczne wspomnienia oraz kilka zdjęć. Na jednym z nich jest nas pięciu. Zdjęcie wykonane zostało na terenie jednostki wojskowej w Ełku. Czas niestety wytarł mi z pamięci imiona kolegów ze zdjęcia. Pamiętam natomiast, że w całym roju żołnierzy tylko nas pięciu było ze Śląska i stąd właśnie zdjęcie w tej konfiguracji. Możliwość porozumiewania się śląską gwarą sprawiała, że inni nie mieli szans nas podsłuchiwać. Bawiło mnie gdy uświadamiałem sobie, że porozumiewamy się ze sobą tylko nam znanym śląskim kodem. Doświadczenie to po raz pierwszy uprzytomniło mi niedoceniane na co dzień walory Śląska.

Po wielu latach od powstania zdjęcia uczestniczyłem w Katowicach w kilkusetosobowej ogólnopolskiej konferencji. Była to cykliczna impreza odbywająca się w różnych miastach w Polsce. Wszystkie te konferencje były zwykle bliźniaczo do siebie podobne. Organizatorzy katowickiej konferencji postanowili przełamać nieco rutynę i tchnąć w konferencję wyraźne akcenty śląskie. Otwarcie konferencji odbyło się w decembrze z udziałem szerokiego składu zespołu pieśni i tańca „Śląsk”. Następnie mozolne i nużące obrady i wieczorem część restauracyjno-rozrywkowa. Jak Polska długa i szeroka wszystko ma zwykle ten sam przebieg. W Katowicach, choć był to wrzesień, urządzono coś na kształt barbórkowej karczmy piwnej. Podano proste lecz doskonale przyrządzone śląskie potrawy, dano do ręki śpiewniki i lano strumieniami piwo do okolicznościowych kufli. Wszystko okraszone było śląskimi dowcipami tłumaczonymi z naszego na polskie i odwrotnie. I to była autentyczna miazga! Uczestnicy konferencji zostali oczarowani naszą śląszczyzną. Z pieśnią na ustach wężowym krokiem rozchodzili się do hoteli dzierżąc uważnie niczym relikwie przekazane im kufle i śpiewniki.

Nie ma się co czarować, jest nam dane żyć w niezwykle ciekawym regionie. Wiele śląskich akcentów wyróżnia nas i zapewnia nam niepowtarzalność i oryginalność. Zamiast czerpać z bogatej śląskiej tradycji bezkrytycznie zasysamy wszechobowiązującą sztampę. Mam nadzieję, że w końcu się ockniemy. Kebaby zamienimy na roladę, kluski śląskie i modrą kapustę, hamburgery na karminadle a hotdogi na żymloki. Marzy mi się odzież męska, żeńska i nijaka z licznymi śląskimi akcentami. Marzą mi się powszechnie dostępne i pięknie wydane filmy nieodżałowanego piewcy śląskości Kazimierza Kutza. Oczywiście mam świadomość, że ten odwrót do źródeł nie odbędzie się bez aktywnego udziału śląskich samorządowców trzymających naszą wspólną kasę. Przynajmniej na starcie tej drogi prywatna inicjatywa nie sprosta finansowo i nie upora się z bezwładnością komercyjnej sztampy.

Zwracam się więc do państwa samorządowców – do pań burmistrzyń i prezydent, panów wójtów, burmistrzów i prezydentów: pomożecie Państwo zamienić kebaba na rolady, chińskie kubki na szolki? Pomożecie?

Wojtek Nurek

Co myślisz?

Napisane przez Wojtek Nurek

Gliwiczanin – mąż, ojciec, dziadzio i kolega. Miłośnik Gliwic, filmu, malarstwa, fotografii, książki, sensu i logiki. Piszący i niepalący rzeczoznawca majątkowy. W firmie realexperts.pl pracuje nad systemami ułatwiającymi Polakom dostęp do wiarygodnych wartości nieruchomości. Saper, operator koparki, starszy szeregowy. Przeniesiony do rezerwy.

Huragan z Niemiec nadciąga nad Polskę!

Nocny market na tarasach Spodka