w ,

Z szarej myszki wamp

Paryż? Nowy Jork? Hongkong? Mediolan? Gdzie znajdziesz, kobieto, odpowiednią twemu pięknu oprawę?

Paryż? Nowy Jork? Hongkong? Mediolan? Gdzie znajdziesz, kobieto, odpowiednią twemu pięknu oprawę? W Zabrzu.

Co to za miejsce?- pytam Edytę Szczekocką?

Firma ME SEDUCE produkująca na światowe rynki bieliznę erotyczną, bieliznę do uwodzenia. To drugie określenie wydaje mi się lepsze, bo pozbawione dwuznaczności, bez nawiązań do ostrych filmów erotycznych, których, przyznam się, nie lubię. Moja bielizna podkreśla czar i urok kobiet. Mówię „podkreśla”, bo każda kobieta już z natury posiada wdzięk, tylko niektóre nie umieją go wydobyć.

Jak to się stało, że postanowiła Pani zająć się właśnie produkcją bielizny?

Od dawna się tym interesowałam. Pracowałam w firmie szyjącej bieliznę i zobaczyłam, że mam nieograniczoną wyobraźnię w jej projektowaniu. Wzięłam więc sprawy w swoje ręce i założyłam własną firmę. Bez pruderii i fałszywej skromności ubieram (może raczej rozbieram?) kobiety. Staram się jak najmniej przyglądać konkurencji, by się niczym nie sugerować. Kieruję się własnym gustem, którym trafiłam w oczekiwania pań i panów.

Panów?

A dlaczego nie? Klientami są zarówno mężczyźni jak i kobiety. Panowie zwykle wiedzą co chcą, lecz są rozbrajający w swej nieporadności w wyborze rozmiaru. Sprzedajemy im więc te komplety, których rozmiar jest regulowany, bo kupienie żonie czy partnerce rzeczy za dużej może się skończyć nieporozumieniem w domu. Nieśmiałym proponujemy sprzedaż przez internet. To gwarantuje namiastkę anonimowości.

Poza wszystkim, panowie mają fantazje również na swój własny temat, a moja firma i tu wychodzi im naprzeciw. Oferujemy bogaty wybór strojów, które nawet z pantoflarza uczynią macho.

A z szarej myszki wampa?

Z mojego doświadczenia wynika, że szare myszki najbardziej obawiają się demonstracji w stroju. Naszymi klientkami są kobiety silne, mające poczucie własnej wartości, kobiety sukcesu. Być może jednak panowie odważnym zakupem chcą wydobyć ze swojej kurki uwodzicielkę? To może być doskonała terapia psychologiczna.A zresztą któż to wie? Czasem za dnia myszka, w nocy przemienia się w kocicę. Kobieta zmienną jest.

Gabriela Zapolska powiedziała, że „kobieta bez kokieterii, to jak kwiat bez woni”. Widzi Pan. W każdej drzemie jakiś pazur.

Ma Pani duże doświadczenie na rynku. Czy analizując zamówienia można określić preferencje klientów z różnych stron świata?

Tak, na pewno. Zdziwi się Pan, ale najwięcej bielizny grzecznej i delikatnej wysyłamy do Stanów Zjednoczonych. Niemcy lubią coś ostrzejszego z tzw. „hot collection”, u Francuzów wszystkiego po trochu, Polacy różnie – kombinezony, hermesy (czyli uprząż), obroże, ale i gorsety, stroje dla tancerzy i tancerek erotycznych. Zresztą to się zmienia w zależności od nadarzających się okazji – święta, Walentynki, śluby. Lato sprzyja skąpym strojom i powszechnej demonstracji wdzięków. Dzisiejsza moda więcej odkrywa niż przykrywa, zatem popyt na nasze produkty jest mniejszy, ale to dobrze, bo letnie zwolnienie tempa sprzedaży pozwala nam przygotować nowe kolekcje do jesiennych, międzynarodowych targów bielizny, na których zdobywamy prestiżowe nagrody.

Jakie są aktualne trendy?

Bielizna wykonana ze skóry i materiałów skóropodobnych, paski skórzane, uprzęże, sukienki klubowe i nieprzemijające koronki. Kolory biały, czerwony i czarny. Przebojem na rynku są nasutniki.

???

Nakładki na sutki, z których jestem bardzo dumna. Jedyna w kraju produkuję ręcznie nasutniki wielorazowego użytku. Mam patent na taki silikon, który nie zostawia śladów na skórze i jest całkowicie bezpieczny. Proszę dotknąć! Prawda jakie miłe? Niech Pan przyklei. Najlepiej na łokciu.

Nooo… trzyma się, ale lepiej ów nasutnik wygląda na Pani pięknych modelkach. Skąd je Pani bierze?

Panie przysyłają zgłoszenia, a my w firmie kolektywnie decydujemy o wyborze. Nasza modelka powinna mieć pełne, kobiece kształty, bo wtedy bielizna dobrze się prezentuje. Prawdziwy kłopot jest z panami, bo mają dużo kompleksów.

Spacyfikowała Pani światowe rynki. Plany na przyszłość?

Zawojować wreszcie Polskę i zaistnieć w Australii, jedynym dotychczas nieznanym mi rynku.

Życzę serdecznie.


wysłuchał Jarosław Sołtysek
współpraca Małgorzata Stępień

Co myślisz?

Napisane przez Jarosław Sołtysek

Wydawca i rzemieślnik multimedialny. Wieloletnia praca w branży reklamowej pozwoliła mi zdobyć doświadczenie i wiedzę. W dalszym ciągu jednak najważniejszy i wciąż nieodgadniony jest nasz Czytelnik.

Śląskie Anioły mają 14 lat

Mozil, Kałamaga, Korólczyk i Bieleninik wiedzą o co chodzi