w , ,

Mozil, Kałamaga, Korólczyk i Bieleninik wiedzą o co chodzi

Studio robi wrażenie. Łączy elegancję, nowoczesne rozwiązania techniczne i ma niepowtarzalny styl

To historia dwóch braci, Roberta i Mariusza Pietrzak, których ogromna determinacja i ciężka praca doprowadziły do stworzenia najnowocześniejszego centrum detailingowego w Europie, a być może również na świecie. Opowieść o sukcesie, opowieść niezwykła, przywodząca skojarzenia z realizacją słynnego amerykańskiego snu. W otwartym przez nich nowoczesnym i znakomicie zaprojektowanym studio zobaczyć i docenić można perfekcję, która stała się mottem ich pracy. Luksusowe samochody oddawane w ich ręce wychodzą z tego miejsca z nową estetyczną jakością. Tu tworzy się małe dzieła motoryzacyjnej sztuki, a ich prezentacji często towarzyszy efektowne show.

Od pracy w fabryce do prestiżowego biznesu

Zaczęło się tak. Nieco ponad dwudziestoletni bracia Robert i Mariusz zaczęli marzyć o rodzinnym biznesie. Chwycili w żagle młodzieńczy zapał i postanowili wprowadzić w życie plan otwarcia… burgerowni. Aby zarobić na ten cel, podjęli pracę w fabryce samochodów. Rok przepracowali w branży Automotive, odkładając niemal każdy zarobiony grosz. Mijały miesiące, a ich pracy przyświecał wciąż ten sam cel – wspólna firma, jednak wszechobecny warkot silników skręcił tory ich zainteresowania w stronę motoryzacji. I tak, za zarobione w fabryce pieniądze, 1 czerwca 2011 roku założyli firmę kupując maszynę parową do mycia aut.

W jaki sposób znaleźli klientów? Cóż, zaoferowali im wygodę. Korzystający z ich usług właściciele samochodów nie musieli jechać do myjni i stać w często niebotycznych kolejkach. To mobilna myjnia braci Pietrzak przyjeżdżała do nich. Auta myte były pod blokami, na ulicach, pod firmami. Słowem: “u klienta”. Biznes pięknie się kręcił. Z czasem z ich usług zaczęły korzystać również lokalne komisy, oprócz mycia zlecając też renowacje karoserii. Bracia pracowali niezależnie od pory roku, czy pogody. Czasem, na wyraźne życzenie klienta, polerowali lakier, choć w oczy sypał im śnieg.

Czesław Mozil + Enzo i Toro, dwa boston terriery, zatrudnione w firmie na stanowiskach Customer Relationship Assistant

Jeden z klientów miał swoją siedzibę w sąsiedztwie gliwickiej Radiostacji. Tam też znajdował się garaż, który okazał się doskonałym miejscem na rozszerzenie działalności. Bracia sprzedali swoją mobilną myjnię i zainwestowali w wyposażenie nowej siedziby. Tu pod dachem, w pomieszczeniu, mogli nie tylko myć samochody i odświeżać wnętrza, ale również, coraz bardziej kompleksowo, poprawiać nadgryziony zębem czasu wygląd pojazdów.

Przez 5 lat, mimo wciąż trudnych warunków pracy, jednocześnie rosły dwie siły braci Pietrzak: pasja i renoma. Dzięki tej pierwszej w odnawianiu samochodów doszli do perfekcji. To z kolei przyniosło im renomę i zlecenia w prestiżowych salonach, gdzie spod ich rąk wychodziły błyszczące jak spod igły Ferrari, Audi, Mustangi.

Tak przyszedł czas na kolejny krok. W roku 2016 bracia otworzyli przy ul. Pszczyńskiej w Gliwicach nowoczesne studio. Elegancja, jaka bije z jego wnętrza, stanowi najlepszą wizytówkę jakości proponowanych w nim usług.


Więcej doczytaj w Magazynie.

Co myślisz?

Napisane przez Adriana Urgacz-Kuźniak

Dziennikarka od lat wielu, czująca szczególną bliskość z tematami kulturalnymi, społecznymi i miastotwórczymi. Jej mottem życiowym są słowa mistrza Sapkowskiego, zgodnie z którymi lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich. Gdy pracuje, nuci pod nosem Teksańskiego zespołu Hey, twierdząc, że to utwór o niej, choć muchy by nie skrzywdziła. Nie, aniołem nie jest, ale złe moce interesują ją tylko w horrorach Stephena Kinga.

Z szarej myszki wamp

Za nami FAJERA – największy Śląski Air Show