w , ,

Prezes katowickiej SSE: Polska Specjalną Strefą Inwestycji

Utrzymanie wysokiego poziomu jest wyzwaniem i zobowiązaniem dla Zarządu, mówi Janusz Michałek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej

Został Pan wybrany nowym prezesem Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej…

Taka była decyzja akcjonariuszy. Jest ich kilkunastu, to zarówno samorząd jak i resort centralny odpowiedzialny za gospodarkę, a więc Ministerstwo Rozwoju. To naturalna zmiana, decyzja zgodna ze statutem. Prezesa wskazuje minister gospodarczy a więc wicepremier Mateusz Morawiecki, wiceprezesa wojewoda, a 4 członków zarządu samorządy z danej podstrefy.

Jak pan ocenia dotychczasową działalność spółki?

W poprzedniej kadencji byłem wiceprezesem. Z tej perspektywy mogę oceniać wcześniejsze prace i dokonania. Strefa jest w bardzo dobrej kondycji finansowej i organizacyjnej, co w dużej mierze jest zasługą wizji i działań wcześniejszego wieloletniego prezesa Strefy Piotra Wojaczka, bardzo dobrego i sprawnego menedżera. Prestiżowe wyróżnienie dla najlepszej strefy ekonomicznej w Europie w latach 2015 i 2016 przyznane przez FDI Business Financial Times jest wymiernym wyznacznikiem naszej pozycji, tego jak dobre warunki rozwoju dajemy przede wszystkim małym i średnim przedsiębiorstwom. Utrzymanie wysokiego poziomu jest wyzwaniem i zobowiązaniem dla nowego Zarządu. W końcu nasz dorobek to 25 miliardów złotych zainwestowanych przez przedsiębiorców w okresie 20 lat i 60 tysięcy utworzonych miejsc pracy.

Minęły prawie trzy miesiące pańskiej działalności na stanowisku prezesa KSSE. W wypowiedzi inauguracyjnej deklarował pan opracowanie nowej strategii rozwoju spółki. Jak przebiegają prace?

Czekamy na projekt ustawy o strefach specjalnych, determinujący nasze działania na najbliższe lata. Premier Morawiecki ma koncepcję Polski jako jednej strefa inwestycji. Projektem ustawy czekają konsultacje międzyresortowe, procedowanie przez parlament, uzgodnienia z Komisją Europejską. Strategia obejmie rewitalizację terenów poprzemysłowych, wykorzystanie Strefy jako łącznika synergii miedzy spółkami skarbu państwa, wkomponowanie się w rządowy program dla Śląska. Ważne będzie nie tylko pozyskiwanie nowych inwestorów, ale też nowe spojrzenie na rynek pracowników. Pracownikom trzeba dziś uatrakcyjnić pracę, nie tylko poprzez kwestie wynagrodzenia czy możliwość rozwoju kompetencji i edukacji, ale też budowanie i zapewnienie mieszkań, swoisty program mieszkanie plus praca. Może uda się też przyciągnąć Polaków mieszkających obecnie na Wschodzie, posiadających Kartę Polaka, wszak zachęcenie do przyjazdu do kraju rodaków żyjących dziś na Ukrainie, Białorusi czy w Kazachstanie jest ważnym celem rządu. Szukamy też niszy w których nasz region może zaistnieć, widzę tu rolę energetyki i biotechnologii, rozwoju przemysłu medycznego. Już dziś przygotowujemy dwa duże projekty w tym zakresie.

Jakie będzie główne założenie wspomnianego projektu ustawy?

Ustawa, która zresztą ma być gotowa w pierwszym kwartale 2018 roku, zmieni sposób myślenia o strefach. Dotąd pokazywaliśmy te tereny, którymi dysponowaliśmy i na których możliwe są inwestycje. Za sprawą wizji kraju jako jednej strefy, będziemy sami pozyskiwali tereny, współpracowali z samorządami. Nie będziemy hamowani terytorialnie, dotąd przepisy ograniczały nas do miejsc wyznaczonych, poszerzenie trwało w sensie prawnym nawet rok. Czasem inwestor ze względu na specyfikę branży nie mógł czekać.

Jak ocenia Pan obecną kondycję Podstrefy Gliwickiej?

Gliwicka Strefa Ekonomiczna doskonale broni się sama. Prezentując Strefę w czasie wyjazdów zagranicznych pokazuję slajdy z Gliwic, chwalę się nią jako podstrefą pierwszą, najlepszą, największą i posiadającą potencjał dalszego rozwoju. Tu powstało 20 tysięcy nowych miejsc pracy, które przecież wpływają na działalność wielu podwykonawców także poza strefą. Nowa ustawa da jeszcze większe możliwości, otwarcie na nowe dzielnice, na dalszą współpracę z Politechniką Śląską. Sukces gliwickiej podstrefy to zasługa odważnej, długofalowej i spójnej polityki samorządowej Gliwic i prezydenta Zygmunta Frankiewicza, poważnych i ryzykownych decyzji sprzed lat, kiedy nie było środków unijnych i np. uzbrojenie terenów Strefy trzeba było dokonywać w ramach miejskiego budżetu. Dziś wszyscy dyskontują tę odwagę.

Jaką przyszłość widzi pan dla Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej?

W perspektywie lat czeka nas większe zaangażowanie we wspomniane wcześniej sprawy społeczne, także w kontekście zasmucających prognoz o wyludnianiu wielu miast naszego regionu w perspektywie 20-30 lat. Podobnym wyzwaniem będzie zawodowe zagospodarowanie osób, które dziś pracują w ciężkim przemyśle maszynowym w sektorze górnictwa. Liczę, że jako Zarząd KSSE przed którym 5 lat kadencji, będziemy mieli komfort realizacji planów i celów, że ta synergia między samorządem a rządem wpisana w nasze funkcjonowanie po raz kolejny da znakomity efekt.


Rozmowa odbyła się w 2017 roku

Co myślisz?

Napisane przez Jarosław Sołtysek

Wydawca i rzemieślnik multimedialny. Wieloletnia praca w branży reklamowej pozwoliła mi zdobyć doświadczenie i wiedzę. W dalszym ciągu jednak najważniejszy i wciąż nieodgadniony jest nasz Czytelnik.

Mieszkańcy Śląska mieli niepowtarzalną okazję jeździć antysmogowym tramwajem

Jak gdybym zapadała się w jakiś inny świat pełny echa i błękitu